Hamulcowy 'efekt motyla'

Mówią (w zasadzie to sam tak mówię), że kto hamuje, ten przegrywa. Choć nie zawsze.

Tegoroczna zimo-wiosna trwała zdecydowanie zbyt… krótko. Otwarcie sezonu WMPPC zbliża się wielkimi krokami (pierwsza runda już za tydzień), a torówka nie ukończona. Po kilku miesiącach walki z masą własną (w sensie własnej doopy), opartej na diecie kebabowo-burgerowej (polecam) trzeba było zacząć przygotowywać motocykl. Niedawna wizyta na Kisielinie ujawniła kilka braków w stanie technicznym torówki. Między innymi hamulców. Problemem nie była ich skuteczność czy wyczuwalność, bo te były wzorowe jak na 30 letni motocykl, problem był w trących klockach.
W ogóle, to nieodbijające klocki mają pewne zalety. Ot, choćby tę, że skok martwy klamki jest ekstremalnie mały. Dzięki temu hamulce są niezwykle responsywne, wyczuwalne i takie tam. Jednak są też wady:
  • motorowi jest za ciepło w tarcze i te zmieniają kolor na niebieski
  • po prostu tak być nie może

34689284 232182290700307 5143839832270700544 o.jpg? nc cat=111& nc ht=scontent waw1 1 Sklep Motocyklowy Wrocław

Zaciski były dość mocno zapylone. Zdecydowanie za dużo ich używam! Ale to nie syf był tu problemem, bo zdarza się że gorzej wyglądające hamulce funkcjonują latami.
Widzicie to dziwne coś, wyciągnięte wraz w tłoczkiem? To uszczelka. Kurzowa (smarująca? zwał jak zwał). Ale jej natywne miejsce jest niżej, w rowku i zdecydowanie nie powinna urządzać sobie wędrówek poza niego.
34419188 232182944033575 3218938011072856064 o.jpg? nc cat=100& nc ht=scontent waw1 1 Sklep Motocyklowy Wrocław
Oczywiście przeciśnięty przez tak niewielką szczelinę uszczelniacz wygląda jak nieszczęście. Trzeba było je wymieniać. Był jednak problem. Było to sobotnie popołudnie, a czas do wyjazdu wynosił 12h. Zakup nowych byłby kłopotliwy. Wnet w moim zapominalskim umyśle objawiła się myśl: „Przecież niedawno wymieniałem je w GIXXie!!” Był to wymysł i fanaberia, bo uszczelki po wyjęciu wyglądały jak nowe. Ale skoro miałem kupione to wymieniłem 1f642 Sklep Motocyklowy Wrocław A tych wyjętych (choć prawie nowych) wyrzucić było szkoda. Więc zostawiłem, przyda się! Po ich odszukaniu (które przebiegło zaskakująco sprawnie) i pomiarach (które przebiegły wbrew prawu Murphiego) okazało się, że mają identyczny wymiar, jak te w ZXRze. Zatem Eureka! Składamy!
34700218 232183070700229 6303980043030757376 o.jpg? nc cat=106& nc ht=scontent waw1 1 Sklep Motocyklowy Wrocław
Po gruntownym wyczyszczeniu zacisków i tłoczków, posmarowaniu rowków, uszczelek i tłoczków, włożeniu tłoczków, wyjęciu tłoczków, posmarowaniu wszystkiego raz jeszcze, włożeniu tłoczków oraz wykonaniu powyższej procedury co najmniej raz kolejny, stwierdziłem że tłoczki chodzą już wystarczająco lekko.
Ale po co tak komplikować? A no bo:
  • wcześniej tak nie zrobiłem
  • domyślałem się już co było przyczyną awarii.
A było nią złożenie dwóch czynników: 1. Podczas poprzedniego składania zacisków musiałem niewystarczająco posmarować uszczelki (co mniej prawdopodobne), 2. te zaciski mają już 30 lat i wokół rowków są ubytki (co bardziej prawdopodobne)
Czy to wada produkcyjna, czy ubytek wygryziony zębem czasu? Nie wiem. Ale stwierdziłem że, im lżej tłoczek będzie pracował w tychże uszczelkach, tym mniejsza szansa, że któraś się przyklei i wyjdzie wraz z tłoczkiem na zewnątrz.
I na razie działa. Od tego czasu minął tydzień i cały dzień na torze. Dziś przyszedł czas na nowe klocki. I co? I tłoczki dało się cofnąć niemal ręcznie:) Więc działa!
Pozdrawiam Tomasz 🙂
PS:Wnioski na dziś są następujące:
Wniosek 1: Im więcej smaru na tłoczkach tym lepiej.
Wniosek 2: Trzymajcie przydasie🙂